Co miesiąc, będąc na kuracji, wykonuję analizę składu ciała na profesjonalnym analizatorze Tanita DC-430MA. To urządzenie pokazuje znacznie więcej niż zwykła waga.

Oprócz samej masy ciała mierzy m.in.:
- tkankę mięśniową – czyli to, co odpowiada za siłę, energię i spalanie kalorii,
- tkankę tłuszczową – zarówno podskórną, jak i wisceralną (tę groźniejszą, odkładającą się wokół narządów),
- poziom wody w organizmie,
- wskaźnik BMR (podstawowa przemiana materii), który mówi, ile energii spala organizm w spoczynku.
Każdy wynik dostaję w formie wydruku, co pozwala mi obserwować, jak z miesiąca na miesiąc zmienia się moje ciało. To daje mi pełny obraz – bo prawda jest taka, że sama liczba kilogramów na wadze to za mało, by wiedzieć, czy idę w dobrym kierunku.
Dotychczasowe analizy na kuracji
Od startu kuracji zrobiłem już 7 analiz składu ciała.
- 12.02.2025 – pierwsza analiza, punkt odniesienia.
- 12.03.2025 – minus 4,3 kg.
- 08.04.2025 – minus 5,6 kg, łącznie 9,9 kg.
- 12.05.2025 – minus 8,6 kg, łącznie 18,5 kg.
- 12.06.2025 – minus 2,9 kg, łącznie 21,4 kg.
- 12.07.2025 – minus 5,2 kg, łącznie 26,6 kg.
- 19.08.2025 – minus 5,5 kg, łącznie 32,1 kg.
Patrząc na te liczby, widać spadek kilogramów, ale dla mnie ważniejsze jest to, co działo się wewnątrz organizmu. Z każdą kolejną analizą ciało coraz lepiej pobiera składniki odżywcze i dostarcza je do komórek. Dzięki temu:
- zniknęły dolegliwości żołądkowo-trawienne,
- wątroba sprawniej filtruje i metabolizuje to, co jem,
- poprawiła się jakość skóry i włosów,
- tkanki regenerują się szybciej po wysiłku,
- a ja mam więcej energii i lepsze samopoczucie.

To pokazuje, że kuracja to nie tylko kwestia wagi, ale realna poprawa zdrowia i jakości życia.
Dzień 232 na kuracji – dzień 8 analizy składu ciała na Tanita
Ósma analiza, wykonana w 232 dniu kuracji, pokazała spadek o 1,5 kg od poprzedniego pomiaru. Na papierze wygląda to niepozornie, ale szczegóły mają tu ogromne znaczenie. Tym razem ubytek dotyczył wyłącznie tkanki tłuszczowej, a masa mięśniowa została zachowana.
To dla mnie bardzo ważny sygnał. Od początku zakładałem, że chcę schudnąć około 65 kilogramów i wiem, że będzie to proces rozłożony w czasie. Nie interesuje mnie szybka, gwałtowna utrata wagi, bo taka zwykle kończy się efektem jo-jo. Wolę, żeby ciało zmieniało się zdrowo i skutecznie – a to oznacza powolne, ale trwałe efekty.
Czy taki wynik jest porażką?
Kiedyś pewnie bym tak pomyślał – że skoro waga spadła tylko o 1,5 kg, to coś idzie źle. Ale dziś wiem, że to ogromny błąd myślenia.
Podczas kuracji uczę się, jak działa organizm. Wiem, że ważniejsze od liczby kilogramów jest to, co się na nią składa. Bo utrata tłuszczu przy zachowaniu mięśni to najlepsze, co mogło się wydarzyć.
Organizm nie działa jak kalkulator – czasem spala szybciej, czasem wolniej, a niekiedy uruchamia mechanizmy obronne, by się zabezpieczyć. I to jest normalne. Dlatego dla mnie każdy krok naprzód – nawet mniejszy niż poprzednio – to powód do dumy.
Co dalej?
Przede mną kolejna analiza – zaplanowana na 16 października 2025 roku. Będzie to już ósmy miesiąc kuracji. Sam jestem ciekaw, co pokażą wyniki i jakie wnioski wyciągnę tym razem.

Kuracja to coś więcej niż odchudzanie
Chcę mocno podkreślić, że kuracja, w której biorę udział, nie jest tylko dla osób walczących z nadmiarem kilogramów. To rozwiązanie dla każdego, kto chce poprawić pracę organizmu: od jelit, przez wątrobę, aż po metabolizm komórkowy.
To także sposób na to, by:
- pozbyć się uciążliwych dolegliwości,
- odzyskać energię,
- poprawić jakość snu, skóry czy trawienia.
Dlatego jeśli interesuje Cię, na czym dokładnie polega moja droga, zajrzyj do zakładki Kuracje.
A jeśli masz pytania i chcesz sprawdzić, czy taka kuracja może pomóc właśnie Tobie – zapraszam do kontaktu przez stronę Kontakt.
Podsumowanie
Dzień 232 na kuracji nie był „klopsem”, ale kolejnym dowodem na to, że zmiany zachodzą we właściwy sposób. To nie wyścig o jak najszybsze kilogramy, ale mądra, przemyślana droga do zdrowia.
Z jednej strony mam już za sobą ponad 33,5 kg mniej, z drugiej – widzę, jak organizm funkcjonuje lepiej: od trawienia, przez regenerację, aż po energię i samopoczucie. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga i kolejne analizy, ale jestem spokojny – bo każdy miesiąc pokazuje, że kuracja działa.
A najważniejsze jest to, że nie uczę się tylko o sobie, ale mogę dzielić się tą wiedzą z innymi. Może ktoś, kto przeczyta ten wpis, pomyśli: „To też jest dla mnie”. I jeśli tak się stanie – to będzie dla mnie największy sukces.



